Są lepsze sposoby komunikacji w IR, niż kontakt telefoniczny

Są lepsze sposoby komunikacji w IR, niż kontakt telefoniczny

11/09/2012

inwestorskie to dialog z uczestnikami rynku kapitałowego. Komunikujemy się z inwestorami, analitykami, dziennikarzami branżowymi, używając różnych narzędzi.  Telefon bywa jednym z podstawowych urządzeń wykorzystywanych w naszej pracy. Numer telefonu do działu relacji inwestorskich jest obligatoryjnie zamieszczany na stronach internetowych spółek giełdowych.

Warto zastanowić się, czy jednak jest to narzędzie najlepsze oraz czy traktowanie telefonu jako podstawowej formy kontaktu z inwestorami nie sprowadzi na nas i na spółkę większych kłopotów, niż się możemy się spodziewać? Zastanówmy się nad zdefiniowaniem potencjalnych zagrożeń.

Wyobraźmy sobie taką sytuację – w trakcie masy obowiązków (przykładowo: spotkania z inwestorami, negocjacje ważnego dla spółki kontraktu i zbliżającego się wyjazdu) dzwoni dziennikarz/makler/inwestor, z prośbą o krótki komentarz od prezesa spółki. Prezes, dla którego komunikacja z otoczeniem jest ważna i nie chce kolejny raz zbywać telefonującego, poświęca mu kilka minut, cały czas „w biegu”. W trakcie rozmowy mówi kilka słów za dużo. Przypadkowo. Przekazuje do publicznej wiadomości rzeczy, które ustawa definiuje jako informację poufną, a spółka nie zdążyła ich jeszcze zaraportować poprzez giełdowy system sprawozdawczy. Dzwoniący może wykorzystać  tą informację, inwestując (bądź nie), dzieląc się z nią ze znajomymi, umieścić komentarz na giełdowym forum internetowym, albo (co jest sytuacją najgorszą) opublikować w najbliższym wydaniu  gazety.

Jakie mogą być konsekwencje? Ujawnienie informacji poufnej jednej uprzywilejowanej stronie, a nie ogółowi inwestorów/analityków poprzez narzędzie sprawozdawcze może z dużym prawdopodobieństwem narazić spółkę na postępowanie Komisji Nadzoru Finansowego i ryzyko kar finansowych.

Oczywiście, im zarząd jest bardziej przeszkolony (zarówno w zakresie kontaktu PR jak i IR) a spółka wdrożyła odpowiedzialną politykę komunikacyjną i jej przestrzega, ryzyko wystąpienia takiej sytuacji znacznie spada. Nie znaczy to jednak, że jest zerowe. Identycznie może zachować się pracownik działu IR, który nieopatrznie przekaże mediom bądź inwestorowi jedno słowo za dużo – często w dobrej wierze.

Tym sposobem mamy poważny problem, do którego przyczynił się kontakt telefoniczny. Oczywiście, problem ten nie musi mieć negatywnego skutki dla spółki. Konsekwencje finansowe czy też prawne mogą nie nastąpić. Praca managera RI powinna jednak polegać również na minimalizowaniu niepotrzebnego ryzyka.

Co zatem wybrać? Spotkanie osobiste albo kontakt mailowy. Tworząc informacje dla mediów/inwestorów, łatwiej wychwycić potencjalne zagrożenia. Zanim wyślemy „w świat” nasz przekaz, zawsze warto go kilkakrotnie przeczytać – najlepiej, by z jego treściami zapoznała się również „druga para oczu”. Swoje błędy czasem najtrudniej dostrzec.

W sytuacji, gdy umawiamy się z konkretnym inwestorem bądź grupą inwestorów, mamy możliwość przygotowania się do takiego spotkania (poprzez sporządzenie konspektu, planu działania, kwestii, które chcielibyśmy poruszyć w trakcie spotkania etc.).

Najważniejsze, by spełniać podstawowe zadanie IR-u, czyli poważne traktowanie i dialog z inwestorami indywidualnymi i instytucjonalnymi, niekonieczne przekazując większość informacji drogą telefoniczną. Obecny rozwój internetu oraz nowoczesnych środków komunikacji umożliwia nam znalezienie najbardziej odpowiedniej formy przekazu. Podcasty, mikroblogi, fan – page, regularnie organizowane spotkania, blogi inwestorskie, mailing, telefon etc.

Decyzja należy do nas.