Błonie – reaktywacja jak w zegarku

Błonie – reaktywacja jak w zegarku

22/07/2016

Błonie, to wręcz modelowy przykład udanej reaktywacji polskiej marki. Po niespełna dwóch latach od wznowienia działalności firma wypuściła już na rynek trzy limitowane edycje zegarków i przymierza się do kolejnych premier jeszcze w 2016 roku.

A to nie koniec ambitnych planów Michała Dunina i Macieja Maślaka – właścicieli marki Błonie. Od momentu reaktywacji firma poszukuje polskich kooperantów, a od około roku także podwykonawców, we współpracy z którymi mogłaby stworzyć luksusowy zegarek z jak największą ilością podzespołów wyprodukowanych w kraju.

– Zdajemy sobie sprawę z tego, że odtworzenie całej linii produkcyjnej zegarków jest dziś w Polsce praktycznie niewykonalne. Po pierwsze wiązałoby się to z potężną inwestycją, po drugie brakuje specjalistów, którzy mogliby w taki projekt się włączyć od strony merytorycznej – mówi Maciej Morawski, kierownik zakładu Błonie. – Dlatego chcemy zacząć od wprowadzania prostych elementów własnej produkcji i stopniowo dodawać kolejne, aż do momentu, kiedy stworzymy własny mechanizm i kopertę, czyli cały zegarek. Ale do tego potrzebujemy czasu i partnerów, którzy będą chcieli wejść we współpracę i razem z nami zdobywać doświadczenie – dodaje Morawski.

Firma rozpoczęła rozmowy z naukowcami z Katedry Mechatroniki Politechniki Warszawskiej, w której jeszcze do lat 80. prowadzono zajęcia z zagadnień dotyczących precyzyjnej mechaniki zegarkowej. Ma też za sobą pierwsze kontakty z przedsiębiorstwami, które dysponują nowoczesnymi, sterowanymi numerycznie obrabiarkami i tokarkami, mogącymi wykonać precyzyjne elementy. Wciąż jednak nie udało się znaleźć partnera, który pomógłby zrealizować to ambitne zadanie.

Nie tylko dla pasjonatów

O tym, jak bardzo nowe zegarki marki Błonie trafiły w gusta i sentymenty Polaków najlepiej świadczą wyniki sprzedaży. 500 sztuk zegarków pierwszej edycji inspirowanej klasycznym modelem „Zodiak” z lat 60., która weszła na rynek w grudniu 2014, rozeszło się w ciągu roku. Błonie WX302 – druga edycja, która ukazała się na rynku w listopadzie 2015, nawiązująca do bohaterskiej historii polskiego lotnictwa ustanowiła swoisty „rekord” w polskiej branży zegarkowej. W ciągu pierwszej doby od rozpoczęcia sprzedaży modelu WX302, rozeszło się sto z trzystu sztuk limitowanej serii, a do końca grudnia zegarki zniknęły z magazynu producenta (chętni do zakupu rezerwowali je na stronie już na kilka miesięcy przed rozpoczęciem sprzedaży). Dlatego oba modele mają więc szansę stać się w przyszłości „kultowymi” kolekcjonerskimi unikatami.

Popularność zegarków jest w pełni uzasadniona – każdy z projektów reaktywowanej marki Błonie został przemyślany w najdrobniejszych szczegółach. Pierwsza edycja umiejętnie łączy zegarkową tradycję firmy z nowoczesnym designem, druga, poprzez cały szereg zakodowanych odniesień, przywraca pamięć o bohaterskim Dywizjonie 302 – pierwszym polskim dywizjonie myśliwskim walczącym w Bitwie o Anglię.

W czerwcu 2016 Błonie znów zaskoczyły – tym razem projektem opartym na współpracy z klubem sportowym Legia Warszawa. Z okazji 100-lecia tego najbardziej utytułowanego polskiego klubu piłkarskiego Błonie stworzyły dwa wyjątkowe modele: ze złotymi elementami, limitowany do 100 sztuk oraz model w wersji zielonej, limitowany do 300 sztuk.
Projekt powstał w ścisłej współpracy z klubem, dlatego zegarki zawierają wiele legijnych odniesień. Na koronce i wahniku zegarka umieszczono napis „Legja” z przedwojennego herbu Legii, a na tarczy aktualny herb i logo stulecia „1916\2016”. Tekstura oraz kąt ułożenia pasów na tarczy nawiązują do kąta nachylenia barw w herbie Legii. Dodatkowo na zapięciu wygrawerowane zostało logo stulecia.

Jubileuszowe zegarki Legii, nad którymi prace rozpoczęły wiosną 2015 r., to pierwszy polski zegarkowy projekt nawiązujący tematycznie do klubu piłkarskiego.

Sentymentalna podróż w czasie

Fakt, że każdy z zegarków reaktywowanej marki Błonie opowiada jakąś niezwykłą historię, wydaje się być jednym z kluczy do sukcesu. Kolejnym jest sentyment – Polacy kochają marki, które kojarzą im się z dzieciństwem i młodością. Jarema Piekutowski, socjolog nie jest zdziwiony tym fenomenem.

– Nie tylko my, Polacy mamy naturalną skłonność do pamiętania z dzieciństwa i z czasów młodości tego, co dobre. Czesi wciąż sprzedają całą masę gadżetów związanych z Krecikiem. Kiedy byłem w Azerbejdżanie, rozmawiałem z mieszkańcami Baku i okazywało się, że znamy te same radzieckie filmy animowane, takie jak „Kiwaczek”. Sentyment jest ten sam – mówi Piekutowski.

– Dodatkową wartością jest to, że nie oferujemy naszych zegarków w masowych ilościach. Wszystkie modele wydaliśmy w limitowanych seriach po kilkaset sztuk – dodaje Maciej Morawski.

Jednakże najważniejszy wydaje się być fakt, że dwóm warszawskim biznesmenom udało się wskrzesić legendę, która działała w latach 1959 – 1969, po czym została decyzją polityczną zlikwidowana przez panujący system komunistyczny.

W ciągu 10 lat istnienia w zakładach pod Warszawą powstało 1,2 mln sztuk zegarków, a marka stała się dumą polskiego przemysłu. Niestety ówczesna sytuacja polityczna Polski – całkowite uzależnienie od ZSRR, sprawiła, że na szczeblu rządowym zapadła decyzja o zakończeniu produkcji. Precyzyjne maszyny z Błonia zostały wywiezione do ZSRR. Fakt, że mnóstwo dawnych egzemplarzy zegarków nadal prawidłowo działa i jest z powodzeniem użytkowanych sprawił, że marka Błonie przeszła do historii jako ikona polskiego zegarmistrzostwa.

Pierwsza seria zegarków wyruszyła z błońskiej fabryki 24 października 1959 roku. Były to modele w całości zmontowane z części dostarczonych przez moskiewską fabrykę im. Kirowa. Z zapisków inż. Kazimierza Żelazkiewicza – głównego technologa i „ojca” polskich zegarków wynika, że od początku Błonie miały w planach jak najszybsze przejście na produkcję własnych części i uniezależnienie się od importu. Dzięki zaangażowaniu inż. Żelazkiewicza i ciężkiej pracy całej załogi już w 1961 roku zakłady były zdolne do wyprodukowania nie tylko własnej obudowy zegarka (koperty, tarczy, wskazówek itp.), lecz również wszystkich elementów mechanizmu. Koniec roku 1961 okazał się wielkim sukcesem i niezwykle istotnym momentem w historii polskiego zegarmistrzostwa – wypuszczono serię 1000 sztuk mechanizmów zmontowanych z polskich części. Były to pierwsze i, jak się potem niestety okazało, jedyne mechanizmy do zegarków naręcznych wykonane na terenie Polski.

WX302_wizerunkowe2

Ponowne narodziny

Wskrzeszenie dawnego symbolu narodowego i stworzenie od podstaw nowego zegarka, inspirowanego wyglądem pierwszych zegarków Błonie z lat 60. nie było łatwe i wymagało sporej determinacji. Cel ten okazał się trudniejszy do zrealizowania, niż myślano, ponieważ w Polsce nie ma fachowców specjalizujących się w technologii produkcji zegarków, ani maszyn pozwalających na precyzyjną konstrukcję w większej skali. Projekt nabrał rozpędu dzięki nawiązaniu kontaktów ze światową branżą zegarkową w czasie największych targów zegarmistrzowskich świata – w Bazylei i Hongkongu, a kropką nad i było zaproszenie do współpracy Andrzeja Żukowskiego – zegarmistrza z 30-letnim doświadczeniem.

Praca nad projektem trwała trzy lata. W tym czasie w Polsce testowano prototypy – wykonywano wydruki 3D oraz testowano ergonomię zegarka. Stworzeniem projektu zegarka od podstaw zajmował się projektant młodego pokolenia – Krzysztof Kossak. Z kolei logo marki, wzorowane na oryginalnym logo Błonie zaprojektował znany polski ilustrator i kaligraf – Adam Romuald Kłodecki.

Konieczne było też dokonanie niezbędnych formalności związanych z powrotem legendarnej marki na rynek. W tym celu nawiązano współpracę z włodarzami miasta Błonie, którzy po licznych spotkaniach wyrazili zgodę na użytkowanie nazwy miasteczka Błonie w znaku towarowym.

www.zegarkiblonie.com