Na teren Elektrociepłowni Elbląg wjechały trzy potwory: każdy waży 155 ton, ma 20 cylindrów i tyle mocy, że mógłby napędzić niewielkie miasteczko. Silniki gazowe o łącznej mocy cieplnej 30 MWt i elektrycznej 30 MWe pokonały blisko dwa tysiące kilometrów, od Bergen w Norwegii, przez morze, aż do Elbląga. Droga ekspresowa S7 zamieniła się na chwilę w arterie technologicznej logistyki, po której toczyły się specjalne platformy siodłowe z ładunkiem.

Wraz z silnikami również dotarły generatory synchroniczne z włoskiego Arzignano, wyprodukowane przez Marelli Motori. Ich trasa, półtora tysiąca kilometrów przez Włochy, Austrię, Czechy i Polskę była testem europejskiej cierpliwości kierowców i precyzji planistów. Te urządzenia będą niebawem „sercem i płucami” nowego układu kogeneracyjnego, który ma zdefiniować na nowo sposób, w jaki Elbląg wyprodukuje energię i ciepło.

Nowy układ to przede wszystkim rachunek ekonomiczny. Kogeneracja, czyli równoczesna produkcja energii elektrycznej i cieplnej, daje sprawność, o jakiej klasyczne elektrociepłownie mogą tylko pomarzyć. Mniej gazu, więcej energii to równanie, które przemysłowcy lubią najbardziej. I choć „gaz” nie brzmi dziś jak zielony ideał, to trudno ignorować fakt, że w porównaniu z węglem to technologiczny skok w XXI wiek.

Jak czytamy w komunikacie Grupy Energa: „silniki gazowe, które podczas pracy wytworzą energię mechaniczną, stanowić będą źródło ciepła odzyskiwanego ze spalin powstałych ze spalania gazu ziemnego oraz z układów chłodzenia korpusu silników, oleju smarnego i turbosprężarek powietrza. Energia mechaniczna dzięki generatorom zamieniona zostanie na elektryczną, natomiast ciepło, poprzez wymienniki ciepła, będzie wprowadzane do miejskiego systemu ciepłowniczego”.

W budynkach elektrociepłowni trwa obecnie montaż instalacji i infrastruktury. Komin o wysokości 40 metrów już stoi, a do końca roku wszystkie trzy silniki mają spocząć na przygotowanych fundamentach. Potem przyjdzie czas na integrację całego układu z istniejącą technologią.

Czytaj więcej: Wärtsilä Energy dostarczy 15 silników dla amerykańskiego centrum danych

Plan zakłada, że nowy system ruszy w IV kwartale 2026 roku. Do tego czasu Energa Kogeneracja ma już za sobą uruchomienie w 2022 roku kotłowni rezerwowo-szczytowej o mocy 114 MWt, a obok gazowych jednostek pracować będzie biomasowy blok kogeneracyjny: 42 MWt ciepła i 25 MWe energii elektrycznej. W tle, trochę jak „strażak na emeryturze”, pozostanie do 2029 roku kocioł węglowy z mocą cieplną ograniczoną do 50 MWt.

To inwestycja, która pachnie nie tylko gazem, ale i ambicją modernizacyjną, technologiczną i nie oszukujmy się, także wizerunkową. Bo choć kogeneracja nie jest jeszcze zielonym Graalem energetyki, to w porównaniu z węglem, Elbląg właśnie wziął duży haust świeżego powietrza. I jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, za rok 2026 to właśnie trzy norweskie silniki będą wytwarzać ciepło i energię w północnej Polsce. OZE system się po prostu nie utrzyma. A Elbląg choć nie pierwszy, to jeden z nielicznych ośrodków w Polsce pokazuje, że można modernizować ciepłownictwo nie rewolucją, lecz ewolucją opartą na faktach, liczbach i rozsądku.