W polityce energetycznej Polski założono, że do 2030 r. w każdej gminie powinna powstać co najmniej jedna biogazownia. Jednak – jak wynika z raportu przygotowanego przez Park Naukowo-Technologiczny Euro-Centrum „Rynek biogazowni w Polsce i województwie Śląskim” – daleko jeszcze do realizacji tego postulatu.

Według wyliczeń ekspertów dobrze przeprowadzona inwestycja w biogazownie zwraca się w ciągu mniej więcej 7 lat. Jednak barierą jest duży koszt początkowy inwestycji, procedury i to, że proces produkcji biogazu sam w sobie wymaga wielu skomplikowanych instalacji. Rynkowi nie pomaga odbiór społeczny biogazowni, który jest wypadkową nielicznych tego typu inwestycji, które nie były realizowane z należytą starannością, i z tego powodu produkcji biogazu towarzyszył tam okropny fetor.

Ile kosztuje biogazownia?
Biogazownia w skali mikro wymaga nakładów rzędu 300 tys. zł albo i większych w zależności od użytej technologii i parametrów. Takie niewielkie inwestycje realizują przede wszystkim gospodarstwa rolne. Ilość wyprodukowanej energii starcza im na własne potrzeby. Jak wynika z informacji opublikowanych przez Instytut Energetyki Odnawialnej, średni koszt budowy biogazowni o mocy 1 MW wynosi około 15 mln zł, a tej wielkości instalacja potrzebuje do produkcji gazu około 40 tys. t gnojowicy i 20 tys. t kiszonki kukurydzy (dane z 2012 r.). Tak więc z jednej strony barierą dla rozwoju rynku jest wielkość początkowych nakładów inwestycyjnych, a z drugiej potrzeba zapewnienia odpowiedniego paliwa do działania biogazowej instalacji. To dlatego o biogazowni trzeba myśleć w kontekście gospodarstwa rolnego, oczyszczalni ścieków lub wysypiska śmieci. Wysokość barier zniechęcających do rozpoczęcia inwestycji czyni rynek biogazowni w Polsce rynkiem inwestora, o którego względy już na etapie pomysłu biją się firmy wykonawcze.

W biogazie czuć ruch

Prosument da na biogaz?
Sytuację ma ożywić nowe prawo energetyczne i uchwalony w kwietniu program Prosument. Jak pisze Witold Maziarz, rzecznik prasowy Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej, „pierwsze 100 mln zł NFOŚiGW przeznaczył dla samorządów. Dofinansowanie to, pokrywające całość kosztów kwalifikowanych instalacji produkujących energię elektryczną i cieplną na potrzeby własne osób fizycznych, wspólnot i spółdzielni mieszkaniowych, może być udzielane zainteresowanym poprzez samorządy oferujące pomoc swoim mieszkańcom. Dla przyszłych producentów energii to najkrótsza droga do sfinansowania mikroelektrowni. Samorząd składający wniosek na zebrane wcześniej inwestycje musi posiadać wstępne umowy określające m.in. warunki realizacji, finansowania, udostępniania nieruchomości, eksploatacji inwestycji oraz kontroli. Minimalna kwota wniosku wynosi 1 mln zł. Można je składać w trybie ciągłym aż do wyczerpania środków, jednakże nie później niż do roku 2015”.

Wsparciem objęte jest sześć rodzajów instalacji. To kolektory słoneczne, małe wiatraki, panele fotowoltaiczne, pompy ciepła, małe biogazownie, piece na biomasę i układy mikrokogeneracyjne.

„Współpraca przyszłych inwestorów z zainteresowanymi samorządami to pierwsza spośród trzech zaplanowanych możliwości pozyskania funduszy na produkcję energii z OZE. W przyszłości klienci indywidualni, wspólnoty i spółdzielnie mieszkaniowe mogą się ubiegać o dofinansowanie w ramach programu Prosument także poprzez wojewódzkie fundusze ochrony środowiska i gospodarki wodnej oraz banki współpracujące z NFOŚiGW. Takie możliwości zostaną uruchomione w drugim półroczu 2014” – tłumaczy Maziarz.