Crystal Traktor: producent ciągników rolniczych i leśnych

Autor:
|
www.traktor.pl

Nie ma chyba maszyn bardziej uniwersalnych, a przy tym równie niezastąpionych, jak traktory. Pracują na polach, w lasach, na drogach, a nawet na kolei. Ich codzienny trud często pozostaje niedoceniony, mimo że ich możliwości stale rosną dzięki coraz szerszej ofercie osprzętu. Bez wątpienia w niektórych branżach traktor to najlepszy przyjaciel człowieka.

Przeciętny Polak, zagadnięty o marki polskich traktorów, jednym tchem wymieni tylko tę najpopularniejszą, po czym… prawdopodobnie zamilknie. Chyba że trafimy na wiernego użytkownika maszyny o zwodniczo krucho brzmiącej marce Crystal Traktor. Tymczasem firma ta powstała już w 1983 r. i początkowo produkowała części zamienne do ursusów i zetorów. „W 1996 r. na bazie produkowanych części rozpoczęliśmy budowę ciągnika podobnego do ursusa i zetora – mówi Krzysztof Krogulecki, dyrektor techniczno-handlowy spółki. – Nazwaliśmy go Crystal. W roku 2000 wprowadziliśmy własną kabinę oraz modernizacje podzespołów. Stosujemy skrzynie i tylne mosty firmy ZF, z tych samych korzystają zresztą inni producenci, tacy jak Deutz Fahre SAME, Lamborghini i Valtra. Silniki produkuje fiński SIS. Dzięki temu klient ma bogaty dostęp do części zamiennych, podzespołów, technologii i serwisu, a my jesteśmy w stanie zbudować ciągnik zgodnie z indywidualnym zamówieniem”.

Traktory na tory
Sieradzki Crystal Traktor bodaj jako jedyny na polskim rynku oferuje tak interesującą alternatywę dla lokomotyw manewrowych. Mowa o traktorze przystosowanym do poruszania się po torach, przeznaczonym do pracy na bocznicach kolejowych, zarówno o wąskim, jak i o szerokim (rosyjskim) rozstawie torów. „Tego typu pojazdy posiadają wszystkie punkty przeładunkowe na bloku wschodnim, gdzie zachodzi konieczność manewrowania składami na torach o różnym rozstawie – mówi dyrektor Krogulecki. – Ciągnik ma tę przewagę, że w razie potrzeby może wjechać na tor w każdym miejscu, nawet na nasypie”.

Ciągniki kolejowe są w stanie uciągnąć nawet 10 wagonów, czyli masę dochodzącą do 800 t. Crystal Traktor sprzedaje 8–10 tego typu maszyn rocznie, co – zważywszy na specyfikę pojazdu – jest całkiem przyzwoitym wynikiem. „Branża wciąż się rozwija – zapewnia Krzysztof Krogulecki. – Tym bardziej że taki ciągnik nie traci swoich tradycyjnych właściwości. Może być wyposażony w zwykły zaczep i pociągnąć przyczepę rolniczą czy nawet samochodową. Może się poruszać po drodze. Może być też wykorzystany jako pług odśnieżny”.

Przedstawiciel firmy Crystal Traktor wskazuje również na korzyści w postaci niższych wymogów względem uprawnień operatora; obsługę ciągnika można powierzyć choćby nastawiaczom, tymczasem lokomotywy manewrowe nie obejdą się bez maszynistów. Ciągnik wygrywa również w kategorii korzyści ekonomicznych, z uwagi na niższe zużycie paliwa i łatwiejszą konserwację.

Leśne stwory
Do pyrkoczących na polach oswojonych traktorów rolniczych już przywykliśmy. Kolejowe budzą zdziwienie, zwracając uwagę swoją nietuzinkowością. Są jednak i te, które kryją się przed okiem obserwatora, pracując w trudnych warunkach. „Las to bardzo wymagające środowisko. Występują tam zagrożenia, o jakich zwykły rolnik może nawet nie wiedzieć – tłumaczy Krzysztof Krogulecki. – Ciągniki leśne najczęściej pracują na nieznanym terenie, a ich operatorzy z reguły są zdani wyłącznie na siebie. Dlatego te pojazdy muszą być dodatkowo wzmacniane. Spód podwozia osłania się 5-milimetrową blachą na wypadek najechania na pniaki lub kłody drewna. Kabinę z tyłu przed kamieniami i konarami zabezpiecza krata, na dachu są dodatkowe relingi chroniące przed gałęziami. Również elementy oświetlenia są zabezpieczone przed oderwaniem”.

Charakterystycznym wyróżnikiem ciągników leśnych produkowanych przez firmę Crystal Traktor jest tzw. mechanizm „traktor rewers”, ułatwiający operatorowi poruszanie się oraz pracę na biegach wstecznych; sprowadza się on do wyposażenia odpowiednio przedłużonej kabiny w obrotowy fotel kierowcy, drugi zestaw pedałów – sprzęgła, gazu i hamulca – oraz drugą kierownicę. „Do oczyszczania pasów terenu, np. pod liniami wysokiego napięcia, używa się tzw. mulczerów, czyli rozdrabniaczy do pozostałości pozrębowych i «karp» – opowiada dyrektor Krogulecki. – Są one w stanie rozbić pnie drzew o dużych średnicach. To jednak maszyny tak potężne, że zawiesza się je wyłącznie na tylnym zaczepie ciągnika. Dzięki temu, że ciągniki leśne posiadają dodatkowy układ jazdy tyłem, mogą z wykorzystaniem rozdrabniaczy usuwać nawet rosnące krzewy i drzewa”.

Czy wiesz, że…
Mimo rosnącego powodzenia ciągników marki Crystal, główną działalnością sieradzkiej spółki pozostaje produkcja części zamiennych do ciągników marek Ursus i Zetor oraz pochodnych, także na indywidualne zamówienie. „Jesteśmy w stanie wykonywać pojedyncze części, ale jest to kosztowne, jeżeli nie istnieje dla nich program do maszyn obróbczych lub chociaż rysunki techniczne – mówi Krzysztof Krogulecki. – Przede wszystkim wykonujemy więc części powtarzalne, wciąż pozostające w obiegu. Proces produkcji realizujemy w całości, mamy własną hartownię i kuźnię. Brak nam tylko możliwości nawęglania”.

Polowe poczciwce
Największym powodzeniem cieszą się traktory przeznaczone do prac polowych. Także i one, choć z początku ich rolą było jedynie ulżyć niewdzięcznej doli konia, dziś wykonują rozmaite zadania, którym przeciętny siwek nie byłby w stanie podołać. Takich maszyn Crystal Traktor ma w swojej ofercie najwięcej, zarówno produkowanych pod własną marką, jak i sprowadzanych z Turcji ciągników Arma Trac. „W segmencie ciągników mniejszych, do 110 KM, panuje największa konkurencja – wyjaśnia Krzysztof Krogulecki. – My od początku budowaliśmy ciągniki od 130 do 300 KM. Składamy je z gotowych podzespołów, czyli kupujemy kompletną skrzynię z mostem, silnik i przednią oś. Sami wykonujemy kabinę, elementy konstrukcyjne, nadwozie i wiązki elektryczne. Nasza kabina nie pasowałaby jednak do mniejszych podzespołów, trzeba by projektować ją od nowa. Dlatego zwróciliśmy się do partnerów z Turcji. Ich produkty są zresztą budowane na uznanych podzespołach: silnik Perkinsa, skrzynia ZF, hydraulika Boscha, przednia oś Carraro, czyli znane wszystkim europejskie marki”.

Kabina nowoczesnego ciągnika rolniczego to miejsce, w którym rolnik spędza mnóstwo czasu. Popularne niegdyś bezkabinowe ursusy są dziś w odwrocie. Teraz dba się o komfort operatora oraz jego ewentualnego pomocnika. „Ciągniki Crystal są standardowo wyposażone w klimatyzację, tzw. klimatronik, oczywiście jednostrefową – uśmiecha się dyrektor Krogulecki. – W kabinie montujemy wygodne boczne siedzonko z pasem bezpieczeństwa, ciągnik jest homologowany na dwie osoby. Dodatkowo kabina ma amortyzowanie pneumatyczne, jako osobna konstrukcja, jak w ciężarówce. Ważne jest również bezpieczeństwo kierowcy. Kabiny poddawane są rygorystycznej ocenie. W razie np. przewrócenia się maszyny klatka kabiny ma prawo się odkształcić, nie może jednak ulec zgnieceniu. Podczas testów na specjalnej platformie badawczej kabiny poddaje się obciążeniu do 20 t z góry i 12 t z boków”.

Poza wytrzymałością i trwałością ciągnika niezwykle istotne są jego niezawodność oraz łatwość naprawy. Serwis producenta zapewnia podjęcie działań w czasie od 24 do 48 godz, a dłuższego czasu wymagają jedynie pojedyncze przypadki. Z większością drobiazgów operator jest jednak w stanie poradzić sobie samodzielnie. „Dzięki nowoczesnej technologii rolnik nie pozostaje z problemem sam, gdyż nawet 90% drobnych problemów można rozwiązać przez telefon – mówi Krzysztof Krogulecki. – Ciągniki są wyposażone w układy kontrolne. Niektóre czujniki wyświetlają określone kody cyfrowe, a jeśli np. dalsza praca zagrażałaby skrzyni biegów, system przełączy ją na bieg jałowy. Tak samo jest z silnikiem – kontynuuje dyrektor Krogulecki. – Jeżeli grozi mu zatarcie, silnik automatycznie zgaśnie. Jeżeli grozi mu przegrzanie, automatycznie spadną obroty, dopóki temperatura nie wróci do normy. Trzecim zabezpieczeniem jest podwójny układ filtrowania paliwa. Jeżeli separator zbierze zbyt dużo wody i zagrażałoby to pracy silnika, obroty spadają i zaczyna migać kontrolka. Trzeba się wtedy zatrzymać i spuścić wodę”.

Przedstawiciel Crystal Traktora przyznaje jednak, że jeśli chodzi o trwałość i ekonomikę użytkowania maszyny, największą rolę odgrywa człowiek. „Jeżeli klient umie wykorzystać ciągnik zgodnie z przeznaczeniem, wie, jak korzystać z jego funkcji, to go nie zniszczy. Najgorsze są sytuacje, gdy do pracy wynajmowani są ludzie nieprzeszkoleni, a to jest częstym zjawiskiem”.

Czy wiesz, że…
Ciągniki Crystal są wyposażone w mechanizm kontroli trakcji, ułatwiający operatorowi prowadzenie maszyny oraz koncentrację tylko na wykonywanej pracy. System polega na automatycznym rozłączaniu blokady mechanizmu różnicowego 4×4 przy skręcie kół o 18° oraz na odłączeniu napędu kół przednich przy ich skręcie o 30°. Przy ponownym wyprostowaniu kół, czyli np. po każdym nawrocie, blokady ponownie samoczynnie się uruchamiają.

Wybieramy ciągnik rolniczy

Wybór ciągnika nie jest sprawą łatwą. Nie zawsze maszyna mocniejsza i bardziej wszechstronna faktycznie okazuje się lepsza; na pewno jest natomiast bardziej kosztowna. Zapytaliśmy więc Krzysztofa Kroguleckiego, dyrektora techniczno-handlowego firmy Crystal Traktor, jakie parametry należy wziąć pod uwagę, kupując ciągnik do zastosowań rolniczych.

Jakiego traktora potrzebuje przeciętny polski rolnik?
Polscy rolnicy kierują się dewizą nadwyżki mocy. Już nawet 50-hektarowcy chcieliby mieć ciągnik o mocy 160 KM. Tymczasem taki ciągnik może bez problemu obsłużyć nawet 500 ha. Unijne przepisy ograniczają jednak dopłaty do określonej liczby KM na hektar, co wbrew pozorom jest rozsądne, bo rentowność ciągnika o dużej mocy w małym gospodarstwie rolnym jest niewielka.

Ale jakaś minimalna moc silnika ma przecież znaczenie.
Tak, dla efektywności pracy. Dawniej rolnik używał kolejno kilku prostych maszyn, ponieważ miał ciągnik o mocy 30–60 KM. Dziś ma pług i agregat uprawowo-siewny, ale nawet najmniejsze agregaty mają szerokość przynajmniej 2,5 m. By je podnieść i uciągnąć, traktor musi dysponować mocą minimum 80–90 KM. Natomiast ciągnik o mocy 230 KM poradzi sobie z agregatem o szerokości nawet 6 m. Podobnie pług ma już nie 1,5 m szerokości, tylko np. 4 m i prowadzi się go z prędkością nie 6 km/h, tylko 9 km/h, a to już wymierna oszczędność czasu. Kupując ciągnik o dużej mocy, rolnik nie musi już wynajmować ludzi do pracy, ponieważ sam jest w stanie w tym samym czasie uprawić kilkaset hektarów.

W takim razie dla kogo są najcięższe maszyny?
Choćby dla hodowców zwierząt. Mają oni znacznie mniej czasu na prace polowe. W ich wypadku większa moc oznacza, że więcej czasu mogą poświęcić zwierzętom. Druga grupa klientów to tacy, którzy mają dużo ziemi. W Polsce są już rolnicy mający nawet 15 tys. ha. Już jednak przy 1000 ha ciągnik powinien mieć 230–280 KM. Można kupić więcej słabszych traktorów, ale to oznacza także zatrudnianie większej liczby ludzi. Lepiej mieć jeden duży ciągnik niż trzy małe, bo czas, który potrzebny jest na wykonanie tej pracy, będzie taki sam, a utrzymanie jednego człowieka jest na pewno tańsze niż utrzymanie trzech.

O co państwo pytają swoich klientów?
Pytamy głównie o zakres prac, jakie klient przewiduje dla takiego pojazdu, oraz o to, jakimi maszynami dysponuje lub jakie planuje kupić do tego ciągnika. Jeżeli ma tylko nowe maszyny, niekoniecznie potrzebuje osobnego zbiornika hydrauliki roboczej, który podnosi cenę zakupu i późniejszej eksploatacji, ponieważ zamiast wymieniać 70 l oleju, trzeba wymienić 120 l. Często rolnicy kupują ciągniki nawet nieświadomi wyposażenia, które mają. Po kilku latach pozostaje ono niewykorzystane. Tymczasem np. przedni TUZ jest zbędnym wydatkiem, jeśli rolnik nie ma maszyny, którą mógłby na nim zapiąć, a dodatkowo i tak potrzebuje obciążnika do normalnej pracy.

Jakie zaczepy montuje się w ciągnikach?
Przyjęliśmy zasadę, że budujemy ciągnik w bogatej kompletacji, aby klient mógł spiąć z nim większość maszyn produkowanych w standardzie europejskim; zarówno na układzie zawieszenia, jak i do transportu. Nasz ciągnik ma automatyczny zaczep transportowy z regulacją wysokości położenia i dolny zaczep rolniczy. Jest to piton fix, ale można go zamienić na zwykły zaczep rolniczy, tzw. belkę zaczepową czy też dyszel. Można go także zamienić na zaczep kulowy, np. do ciągnięcia beczek. Do wyboru jest również dość specjalistyczny hitch, czyli hak podnoszony.

A co ze złączami hydraulicznymi?
W standardzie mamy 8 szybkozłączy hydraulicznych, co pozwala obsłużyć każdą, nawet najbardziej złożoną maszynę.

Czego jeszcze potrzeba w ciągniku, który ma dobrze służyć do wielu zadań?
Ciągnik to, moim zdaniem, najbardziej uniwersalna maszyna na świecie, bo osprzęt, który jest do niego budowany, może robić praktycznie wszystko. Każdy ciągnik standardowo ma tylny TUZ, czyli trzypunktowy układ zawieszenia. Ale podobny, tylko o mniejszym udźwigu, można umieścić też z przodu. Służy on np. do założenia pługa odśnieżnego. Kiedy zima jest naprawdę ostra, w połączeniu z WOM-em, czyli wałkiem odbioru mocy, pozwala zamontować pług wirnikowy. Latem można z przodu założyć kosiarkę. Wersje wykorzystywane np. w zakładach komunalnych mają ładowacz czołowy, który z kolei można wyposażyć w szeroką gamę akcesoriów, jak choćby widły do palet, szuflę do materiałów sypkich, chwytak do drewna czy szczotkę do zamiatania napędzaną z wałka albo hydraulicznie.

Czy warto patrzeć na zużycie paliwa i trwałość silnika?
Trwałość naszych silników do pierwszego remontu to 18–20 tys. motogodzin. Trudno to przełożyć na lata, ponieważ moim zdaniem ciągnik powinien przepracować minimum 1 tys. godz. w roku, ale – o ile wielkie przedsiębiorstwa potrafią przepracować nawet 2,8 tys. godz. rocznie, są też te, które przepracują ich 300. Mimo wszystko trzeba by mieć naprawdę duży areał, by wypracować te tysiąc godzin. Dlatego pierwszy remont po 20 latach to nic nadzwyczajnego.

Jeśli chodzi o zużycie paliwa, trzeba mieć świadomość, że nie tylko silnik za nie odpowiada, lecz także skrzynia biegów, a przede wszystkim umiejętności operatora. Mając do dyspozycji 24 biegi wraz z podbiegami, prędkość można dostosowywać przełożeniami, bez nadmiernie wysokich obrotów i przeciążania silnika. Ciągnik musi mieć zapas 20% mocy, wtedy będzie pracował długo, nie będzie się psuł i zmieści się w normach zużycia paliwa. W tej chwili wprowadzamy skrzynie z półautomatem, w których podbiegi dla wybranego biegu zmieniają się samoczynnie, w zależności od obciążenia, aby utrzymać maksymalny moment obrotowy.