Osiemdziesiąt lat historii w branży, która nie wybacza błędów i nie nagradza słabych nerwów. Polimex Mostostal, można powiedzieć weteran polskiego budownictwa przemysłowego, właśnie odkrył karty i to nie byle jakie. Do 2028 roku Grupa Kapitałowa chce osiągnąć 10 miliardów złotych przychodów operacyjnych i ponad 4-procentową rentowność EBIT. Ambitnie? Owszem. Ale w świecie, gdzie 630 miliardów złotych ma popłynąć w inwestycje energetyczne, apetyt rośnie szybciej niż beton tężeje.
„Nieskończoność możliwości” – tak brzmi motto nowej strategii na lata 2026–2033. Slogan jubileuszowy, który w ustach zarządu brzmiał jak obietnica, ale też jak ostrzeżenie. Bo w tej grze o miliardy liczą się nie tylko tradycja i referencje, lecz także zdolność do ciągłej transformacji. Z tego co czytamy w komunikacie prasowym, Polimex chce grać o najwyższą stawkę od bloków energetycznych po petrochemię, od Polski po Skandynawię.
Prezes Jakub Stypuła mówi o „niekwestionowanym liderze” i 700 referencjach EPC, a wiceprezes Mirosław Sołtysiak z dumą wymienia Kozienice, Opole czy Gryfino, inwestycje, które zna każdy inżynier w energetyce. Faktycznie, portfolio może robić wrażenie. Tyle że dziś nie wystarczy budować. Trzeba budować szybciej, taniej i z mniejszym śladem węglowym. I właśnie tu zaczyna się prawdziwy test dla Polimexu: czy tradycja da się pogodzić z rewolucją technologiczną 4.0?
Czytaj więcej: Polimex Mostostal i Siemens Energy wybudują blok gazowo-parowy o mocy 882 MW w Rybniku
Strategia zakłada, że w ciągu najbliższych trzech lat spółka zrealizuje projekty warte łącznie 37 miliardów złotych. W energetyce: 13,8 miliarda, w sektorze naftowo-chemiczno-gazowym: 6,1 miliarda. Do tego rynki zagraniczne: Niemcy, Wielka Brytania, Skandynawia, a nawet Ukraina. Brzmi jak plan ekspansji przemysłowego koncernu z Zachodu, nie firmy, której korzenie sięgają powojennej Polski.
Więcej o strategii Polimex Mostostal można znaleźć w pliku: Strategia Grupy Kapitałowej Polimex Mostostal na lata 2026-2033
Nie zabrakło też modnego akcentu ESG. Wiceprezeska finansowa, Marzena Hebda-Sztandkie, zapewnia, że w Polimexie „zrównoważony rozwój to nie slogan”. Trudno nie uśmiechnąć się pod nosem, podobne deklaracje słyszeliśmy już z ust niejednego prezesa. Ale jeśli firma rzeczywiście zdoła wbudować odpowiedzialność środowiskową w swoje „DNA”, a nie tylko w raporty roczne, może stać się przykładem dla całej branży.
Polimex Mostostal stoi dziś w miejscu, gdzie tradycja spotyka się z cyfryzacją, a ambicje z rzeczywistością twardych przetargów i wymagających inwestorów. „Nieskończoność możliwości” brzmi dobrze, ale dopiero kolejne lata pokażą, czy za tym hasłem stoi coś więcej niż dobrze zaprojektowana prezentacja w Centrum Prasowym PAP. Bo stal można zahartować, reputację już trudniej.
W tle wielkiej strategii rozgrywa się jeszcze inna, cicha, lecz strategicznie ważna historia. Mostostal Siedlce, jedna ze spółek z Grupy Kapitałowej właśnie zakończył pierwszy z trzech etapów dostosowania do amerykańskiego standardu NQA-1, który otwiera drzwi do globalnego sektora jądrowego. To nie tylko papierowy certyfikat, lecz paszport do świata, w którym błędy mierzy się nie w milimetrach, a w mikronach.
Proces, prowadzony przez Westinghouse Electric Company i koordynowany przez Polskie Elektrownie Jądrowe, obejmuje jedynie sześć polskich firm. Jak zauważył prezes PEJ Marek Woszczyk, pozytywne przejście pierwszej fazy to dowód „pełnego i odpowiedzialnego zaangażowania polskiego przemysłu w przygotowania do udziału w projekcie jądrowym”.
Pierwszy etap certyfikacji obejmował kompleksowe opracowanie procedur z zakresu zapewnienia jakości, kontroli urządzeń, projektowania i dokumentacji technicznej. Teraz firmy w tym także Energomontaż Północ Gdynia wdrażają wypracowane rozwiązania. Ostatnia faza to próbna realizacja modułu wyspy jądrowej, tzw. mock-up, czyli egzamin praktyczny, po którym nie ma już miejsca na poprawki.



