Roboty spawalnicze – w odpowiedzi na niedobór kadr

Roboty spawalnicze – w odpowiedzi na niedobór kadr

26/02/2017

Polski przemysł ewoluuje. Przedsiębiorstwa nie zastanawiają się już, czy inwestować w robotykę, ale jak to zrobić, jaki sprzęt wybrać. Rynek oferuje wiele możliwości, nie każda technologia jest uniwersalna, dlatego praktyczna wiedza z zakresu kompleksowej integracji automatyki i robotyki to klucz do sukcesu – mówi Łukasz Wojtczak, pełnomocnik dyrektora ds. aplikacji przemysłowych w Przemysłowym Instytucie Automatyki i Pomiarów PIAP.

Jednym z podstawowych obszarów przemysłu, w którym roboty zdobywają coraz większe znaczenie, jest spawalnictwo. Zobaczyć to można było w trakcie „Dnia robotyki”, które zorganizowane zostało 16 lutego przez PIAP, we współpracy z Comau. Gościło w nim 150 osób, wśród których znajdowali się przedstawiciele firm produkcyjnych, realizujących różne procesy paletyzacji i depaletyzacji, spawania i zgrzewania, przenoszenia i transportu międzyoperacyjnego oraz ukosowania blach. W trakcie „Dnia robotyki” zaprezentowano m.in. robota spawającego Comau Racer 1.4, wyposażonego w dodatkową siódmą oś. Zaprezentowano także pokaz spawania na robocie Comau SIX z oprzyrządowaniem firmy Fronius.

Fakt dużego znaczenia urządzeń spawalniczych na rynku robotów przemysłowych ma kilka podstawowych przyczyn. Z ich powodu rynek ten z całą pewnością będzie się w najbliższych latach dynamicznie rozwijał. Z jakich przyczyn?

Jeden robot – cztery miejsca pracy

Podstawowym problemem krajowych firm, wykonujących w szerokim zakresie prace spawalnicze, jest duża rotacja kadr. Wynika ona nie tylko z trudnych warunków pracy spawaczy, ale również z faktu, że wysokokwalifikowanych pracowników często trudno zatrzymać w swoim zakładzie. Wybierają oni kolejne firmy lub też wyjazdy na Zachód. Rozwiązaniem tego problemu są coraz popularniejsze roboty spawalnicze. – Zrobotyzowane spawanie wdrażane jest m.in. tam, gdzie firmy mają kłopot z pozyskaniem, bądź rotacją wykwalifikowanych spawaczy. Robotyzacja ma sens także jeśli zadania są nadmiernie obciążające dla człowieka. Mówienie o robotach „zabierających” pracę ludziom, to zatem często zbyt daleko idące uproszczenie, a spawalnictwo jest najlepszym tego przykładem – mówi Stefan Życzkowski, prezes firmy ASTOR, zajmującej się automatyzacją i IT dla przemysłu. I dodaje: – Niejednokrotnie, to właśnie dzięki robotyzacji danych stanowisk, zakład jest w stanie utrzymać się na rynku, „uratować” pozostałe miejsca pracy, a także rozwijać się i zwiększać zatrudnienie. Część nowych miejsc pracy wiąże się także z obsługą takich robotów. Według szacunków Międzynarodowej Federacji Robotyki jeden robot przemysłowy generuje aż cztery miejsca pracy.

Jak wskazuje raport ManpowerGroup „Niedobór Talentów 2015” spawacze (wśród wykwalifikowanych pracowników fizycznych) znajdują się na szczycie listy najtrudniejszych do obsadzenia stanowisk w Polsce. Jest tak m.in. ze względu na niezbędne kwalifikacje techniczne w tym zawodzie, potrzebne do właściwego wykonania często skomplikowanych spawów. Dodatkowo dostęp do zawodu ograniczają normy m.in. Urzędu Dozoru Technicznego, związane z kwalifikacjami i ochroną zdrowia tej grupy zawodowej.

Prostym więc rozwiązaniem tych problemów jest cały czas postępująca robotyzacja procesów spawalniczych. Paradoksalnie, nie wpływająca na zmniejszenie ilości miejsc pracy, ale dzięki rozwojowi technologii i polepszaniu parametrów produkcji – mająca wpływ nie tylko na utrzymanie miejsc pracy, ale również ich zwiększenie. Ma to o tyle znaczenie, że procesy robotyzacji i cyfryzacji przemysłu będą w najbliższym czasie z całą pewnością dynamicznie postępować. – Nadchodzącej zmiany nie trzeba jednak traktować z obawą. Każda kolejna era innowacyjnych technologii niesie ze sobą powstanie nowych zawodów i stanowisk. Weźmy na przykład firmę ABB, która w 1974 roku wprowadziła na rynek pierwszego na świecie robota spawalniczego do stosowania w przemyśle motoryzacyjnym. Jego wdrożenie było niezbędne, aby niemieckie przedsiębiorstwa nie ustępowały konkurencji z Japonii. Rozwiązanie to stało się tak skuteczne, że obecnie bardzo niewiele prac spawalniczych wykonuje się ręcznie. Mimo tego zatrudnienie w niemieckim przemyśle samochodowym jeszcze nigdy nie było tak wysokie – stwierdza Ulrich Spiesshofer, członek zarządu Grupy ABB, dyrektor Dywizji Napędy i Automatyzacja Produkcji Grupy ABB.

Otwarty umysł

Roboty spawalnicze nie są już jedynie domeną przemysłu samochodowego. Stały się one również dostępne dla wielu branż przemysłu. I co warte podkreślenia, nie tylko dla dużych graczy na rynku, ale również dla firm z sektora małych i średnich przedsiębiorstw. – Dawniej, z możliwości zrobotyzowanego spawania korzystał głównie przemysł samochodowy czy duże przedsiębiorstwa z branży stoczniowej i budowlanej. Dziś, dzięki rozwojowi techniki, obsługa robotów jest dużo prostsza, a ich cena stała się przystępna nawet dla małych przedsiębiorstw. Teraz także one mogą sięgać po rozwiązania, które nie tylko pozwalają na uzyskanie lepszej jakości i wydajności, ale także rozwiązują… problemy kadrowe – argumentuje Stefan Życzkowski.

Wśród korzyści, jakie daje stosowanie maszyn, wymienić należy zwiększenie efektywności produkcji, bardzo duża powtarzalność wszystkich procesów, podniesienie jakości wyrobów, a także optymalizacja kosztów wytworzenia produktu. Jak podkreśla prezes firmy ASTOR: – Przykładem doskonale „skomponowanej” współpracy człowiek-robot, są cele spawalnicze. To kompletne mobilne stanowiska wyposażone w robota, pozycjoner i źródło spawalnicze oraz odciąg spalin i stację czyszczącą. Takie stanowisko można łatwo transportować oraz szybko zainstalować na hali produkcyjnej. Do jego obsługi nie jest wymagana duża liczba czynności, a spore możliwości dostosowywania rozwiązania do specyfiki produkcji sprawiają, że doskonale wpisuje się ono w ideę Przemysłu 4.0, pozwalając na produkcję w duchu smart factory.

Z tej perspektywy rozwój technologii spawalniczych związany będzie przede wszystkim z pracą inteligentnych robotów, które wiele zadań wykonywać będą w 100% samodzielnie. Ich zadaniem stanie się – oprócz najwyższej jakości wykonywanych zadań – zapewnienie właściwego bezpieczeństwa i komfortu pracy ludzi. Tym bardziej, że zadaniem robotów stanie się wyręczenie ludzi z najbardziej uciążliwych, najbardziej niebezpiecznych, ale także monotonnych robót, do jakich z pewnością spawanie należy.

W związku z tym, zadaniem ludzi stanie się właściwa konfiguracja pracy maszyn, a także analiza dostarczanych przez nie danych produkcyjnych. Zmieni się też rola pracowników, którzy dotychczas pracowali na stanowiskach spawalniczych. Ich praca polegać będzie na opracowywaniu udoskonaleń, innowacji, jak również kontroli jakości. Jak podkreśla Ulrich Spiesshofer: taki podział pracy przyniesie korzyści wszystkim, a uzyskana większa wydajność spowoduje, że pracownicy staną się cenniejsi dla firm i nie będą musieć się martwić o swoją posadę. – Postępująca rewolucja cyfrowa fundamentalnie zmieni rynek pracy, ale nie oznacza to, że człowiek stanie się niepotrzebny. Do skutecznego wykorzystywania nowych modeli pracy będzie potrzebna wiedza, a przede wszystkim pomysłowość, elastyczność i chęć wprowadzania zmian. Nauczanie w przyszłości musi skupiać się na tych kwestiach. Ze względu na transformację w różnych branżach kariera pracownika będzie obejmować dwie czy trzy fazy, zamiast jednej, ciągnącej się przez całe życie – mówi dyrektor Dywizji Napędy i Automatyzacja Produkcji Grupy ABB. I dodaje: – Nadchodzące zmiany wymagają otwartego umysłu i z takim podejściem powinniśmy przyjąć nowe realia.